W trakcie minionego weekendu, podczas Grand Prix Las Vegas – kolejnej eliminacji Indy Car – w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku zginał słynny Dan Wheldon, dwukrotny zwycięzca słynnego wyścigu 500 mil w Indianapolis i były mistrz serii IndyCar. Śmierć supergwiazdy nasuwa pytanie o losy serii najbardziej prestiżowych sportów motorowych w Stanach Zjednoczonych, ale i o środki bezpieczeństwa stosowane przy okazji imprez tego typu.
sport.pl
Co jakiś czas media podają informacje o tragicznej śmierci sportowców od lat specjalizujących się w wyścigach samochodowych. W niedzielę podczas kończącego sezon wyścigu IndyCar Series przekonaliśmy się o tym kolejny raz. W wyścigu na Las Vegas Motor Speedway, samochody osiągają prędkości przekraczające 350 km/h. Do zbiorowej kraksy, w której uczestniczyło 15. samochodów, doszło na 10 okrążeniu. Karambol rozpoczął się od drobnej kolizji pojazdów Wade’a Cunninghama i Jamesa Hinchcliffe’a na 10 okrążeniu. W kraksie na zakręcie nr 2 uczestniczyły samochody JR Hildebranda, Townsenda Bella, Jaya Howarda, Tomasa Schecktera, Charliego Kimballa, Paula Tracy’ego, EJ Viso, Dana Wheldona, Alexa Lloyda, Pippy Mann, Willa Powera, Buddy’ego Rice’a, Jamesa Jakesa i Vitora Meiry. Najpoważniejsze obrażenia odniósł Brytyjczyk Dan Wheldon, który został przewieziony śmigłowcem do Uniwersyteckiego Centrum Medycznego w Las Vegas. Dwie godziny później prezes IndyCar, Randy Bernard poinformował o śmierci mistrza serii IndyCar w 2005 roku i zwycięzcy Indianapolis 500 w 2005 oraz 2011 roku. Wyścigu już nie wznowiono, a zawodnicy przejechali jeszcze 5 okrążeń, oddając hołd tragicznie zmarłemu mistrzowi. To pierwszy śmiertelny wypadek w trakcie wyścigu północnoamerykańskich mistrzostw IndyCar. W 2006 roku podczas testów przed Grand Prix Miami zginął Amerykanin Paul Dana. Nie zmienia to faktu, że wypadki tego typu zdarzają się stosunkowo często. Coraz częściej słyszymy o tym, że podczas jakiegoś wyścigu doszło do tragedii. Z czego to wynika? Zapewne z tego, że organizatorzy rajdów nie dbają do końca o bezpieczeństwo zarówno uczestników zawodów jak i obserwatorów. A licznie zgromadzeni fani nierzadko stają się ofiarami. W Polsce takim torem wyścigowym najczęściej są zwykłe polskie drogi, które na okres trwania takiego przejazdu są po prostu wyłączane z normalnego ruchu. Prędkość w trakcie jazdy jest naprawdę ogromna i, a zawody wygrywa kierowca z najlepszym czasem. Właśnie wtedy dochodzi do największej ilości wypadków. Rajdy samochodowe rządzą się niestety swoimi prawami. Często za ludzkim błędem stoją także pomyłki i niedopatrzenia organizatora (przykład Roberta Kubicy podczas rajdu Ronde di Andora w Ligurii). Wypadki się zdarzają, a prawdziwych rozliczeń tak naprawdę brakuje. Pozostaje mieć nadzieję na to, że to się w najbliższym czasie zmieni.
Zawody Red Bull X-Fighters to jedna z najbardziej emocjonujących imprez motoryzacyjnych na świecie. Stanowi prawdziwą ucztę dla wszystkich fanów sportów ekstremalnych na całym świecie. Kilka dni temu w Dubaju wystartowała kolejna edycja. Inauguracyjny odcinek serii należał do Dannego Torresa.
seekextreme.com
W ramach Red Bull X-Fighters 2011 zaplanowano sześć serii rozgrywanych w niezwykle ciekawych miejscach na całym świecie. Pierwszym przystankiem był Dubaj, a konkretnie jedna z najpiękniejszych plaż globu – Jumeirah Beach Residence. Kolejne zawody odbędą się w Brazylii, Rzymie, Warszawie, Madrycie. Cykl zamknie pojedynek mistrzów w Australii.
Pierwsze zawody z serii wygrał niespodziewanie 23-letni Hiszpan Dany Torres. Obrońca tytułu z 2010 roku, Amerykanin Nate Adams, został wyeliminowany już w półfinale, zajmując tym samym trzecie miejsce. Aktualny mistrz z pewnością nie podda się bez walki, ale jeżeli Hiszpan utrzyma wspaniałą formę do końca serii o powtórzenie sukcesu z zeszłego roku może być ciężko.
Kolejne edycje Red Bull X-Fighters co roku gromadzą najlepszych na świecie zawodników freestyle motocrossu. Tam gdzie pojawiają się takie gwiazdy jak Nate Adams (USA), Andre Villa (Norwegia), Dany Torres (Hiszpania), Levi Sherwood (Nowa Zelandia) czy w końcu Mat Rebeaud (Szwajcaria), gwarantowane są niezapomniane wrażenia.
Niemal 228 kilometrów trasy składającej się na 16 oesów, mieli do pokonania kierowcy podczas 37 Rajdu Bohemia – czwartej eliminacji Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski, połączonej z Międzynarodowymi Mistrzostwami Czech. Impreza odbyła się w dniach 2-4 lipca 2010 roku, w mieście Skody – Mlada Boleslav.
K2 Kuler pomaga w zawodach
Na starcie stanęło 35 polskich załóg na czele z Kajetanem Kajetanowiczem, Tomaszem Kucharem, Leszkiem Kuzajem oraz aktualnym mistrzem Polski Bryanem Bouffierem. W tym roku bardzo pogoda dopisała, ale zadowoleni z niej mogli być tylko kibice;). Upalne temperatury skutecznie przeszkadzały zawodnikom w rywalizacji. W tych trudnych warunkach radzili sobie tylko najlepsi. Pobytu w Czechach do udanych z pewnością nie zaliczył Leszek Kuzaj. Jeden z czołowych polskich rajdowców wypadł na siódmym odcinku specjalnym i nie mógł kontynuować dalszej jazdy. Szczęście natomiast uśmiechnęło się do Michała Sołowowa i jego pilota Maćka Barana, którzy zajęli bardzo dobre szóste miejsce w generalnej klasyfikacji rajdu. Byli najlepsi z wszystkich startujących polskich ekip. Dzięki temu wysunęli się na pierwsze miejsce krajowego czempionatu, gromadząc na swoim koncie 135 punktów. Zwycięzcą czeskich zawodów został Fin Juho Hänninen (Skoda Fabia S2000).
Z nowymi rywalami, nieznanymi i do tego wymagającymi odcinkami specjalnymi, w okrojonym składzie zmierzyli się rajdowcy z Gulf Rally Teamu. TylkoMikołaj Kempa z pilotem Michałem Grudzińskim stanęli do rywalizacji. Jeżdżący w klasie N3 jak zwykle znaleźli w czołówce. Zajęli znakomite piąte miejsce.
Wkrótce odbędzie się Rajd Rzeszowski (06-08.08.2010) , kolejna eliminacja RSMP. Miejmy nadzieję, że kierowcy Gulf Rally Teamu wyjdą zwycięsko z tej rywalizacji. Trzymajmy kciuki za błękitno-pomarańczowe samochody wspomagane jednym z naszych sztandarowych produktów K2 Kuler Do zobaczenia na kolejnej rajdowej uczcie
Rajd Polski zaliczyć można do najbardziej prestiżowych imprez w sportach motorowych, organizowanych w kraju. Jest jednym z najstarszych rajdów na świecie. W miniony weekend został rozegrany po raz sześćdziesiąty siódmy. Tak jak to bywało w poprzednich latach, tegoroczna edycja także zaliczana była do mistrzostw Europy FIA oraz mistrzostw Polski.
FIA European Rally Championship
Trasa rajdu składała się z szutrowych odcinków wokół Mikołajek, na których rozgrywano zeszłoroczną, słynną edycję mistrzostw świata. Z myślą o kibicach, zorganizowano także „super oes” na torze w samym mieście, zbudowanym specjalnie na potrzebę rajdu. Obiekt może pomieścić nawet 15 tysięcy fanów sportów motorowych. W trakcie trzydniowej rywalizacji zawodnicy mieli w sumie do pokonania 864 km, w tym 16 odcinków specjalnych o łącznej długości ponad 255 km. Na starcie stanęła nie tylko rajdowa polska czołówka, ale także wielu kierowców z zagranicy, w tym m.in. trzykrotny rajdowy mistrz Polski Francuz Bryan Bouffier. Oczywiście nie zabrakło wspieranej przez nas ekipy Gulf Poland Rally Team. Za sterami rajdówek zasiedli tym razem Marcin Abramowski, Marcin Gagacki oraz Mikołaj Kempa.
Wśród faworytów rajdu wymieniano najczęściej Krzysztofa Hołowczyca, Michała Kościuszkę i Tomasza Kuchara. Okazało się, że zwycięzcą został Kajetan Kajetanowicz (Subaru Impreza), który wraz ze swoim partnerem Jarosławem Baranem w wspaniałym stylu „wbili się” na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej. Dla Kajetana Kajetanowicza była to pierwsza w karierze wygrana w tej prestiżowej imprezie. Osiągnięty sukces pozwolił temu kierowcy z Ustronia w awansie na pozycję lidera Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Dodatkowo zdobył także 37 punktów do klasyfikacji czempionatu starego kontynentu, w której aktualnie zajmuje trzecią pozycję. Niestety kierowcy Gulf Poland Rally Team nie mogą zaliczyć tej eliminacji do udanych. Najwyższą pozycję zajął Marcin Gagacki, który został sklasyfikowany na 29 pozycji.
W tym roku rajd obfitował w dramatyczne zwroty akcji i niesamowitą walkę, co tylko spotykało się z entuzjastycznym przyjęciem ze strony kibiców. Nam nie pozostaje nic innego jak tylko życzyć Chłopakom z Gulf Poland Rally Team powodzenia w kolejnych zmaganiach związanych z RSMP . Wy natomiast wypatrujcie na szutrowych oesach błękitno-pomarańczowych samochodów z naklejką K2
Od początku tegorocznych zawodów z cyklu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski podjęliśmy decyzję o wsparciu młodej załogi biorącej udział w tych eliminacjach. Nasz wybór padł na ekipę Gulf Poland Rally Team. Zespół docelowo posiadać będzie 2 samochody, a będą to Mitsubishi Lancer Evo IX oraz Honda Civic Type-R FN2. Po uporaniu się ze wszystkimi problemami za sterami rajdówek zasiądą odpowiednio Marcin Abramowski oraz Marcin Gagacki. Na błękitno – pomarańczowych samochodach znajdziecie naklejki naszego flagowego produktu, płynu do chłodnic K2 Kuler.
Prezentacja zespołu Gulf Poland Rally Team
A okazja do poszukiwań nadarzyła się już w ostatni weekend. Na wymagających kaszubskich szutrach odbył się bowiem 6. Rajd Lotos Baltic Cup – pierwsza z tegorocznych eliminacji Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Niestety tym razem nie mógł wystartować Marcin Abramowski, który nieszczęśliwie rozbił swój samochód podczas testów. Na starcie pojawił się natomiast drugi z kierowców Marcin Gagacki. Wspierany przez nas zespół dopiero się dociera, ale wynik osiągnięty w pierwszy rajdowy weekend roku dobrze rokuje na pozostałe zawody. Mianowicie, Honda Civic z logo K2 na karoserii, dotarła do mety jako… pierwsza w swojej klasie – A7, czyli mocno zmodyfikowanych pojazdów, które posiadają znacznie zwiększoną moc, modyfikowane, sportowe skrzynie biegów, wydechy, czy wreszcie większe i skuteczniejsze hamulce! Drugim samochodem, który został wystawiony w zawodach w zastępstwo Mitsubishi Lancera Evo IX, była także Honda Civic, ale starszej generacji. Siedzący za jej sterami Mikołaj Kempa zwyciężył w klasyfikacji N3, czyli samochodów seryjnych i produkcyjnych o pojemności silnika od 1600 cm3 do 2000 cm3, przystosowanych do rajdów według określonych przepisów. Tym samym obie załogi Gulf Poland Rally Team wygrały w zawodach w swoich kategoriach.
Jest nam niezmiernie miło, że wspieramy zespół, który chce sięgać jak najwyżej od początku zawodów aż do samego końca, ponieważ samochody jeżdżą na naszym płynie chłodzącym K2 Kuler. Życzymy zatem sukcesów w kolejnych eliminacjach, a te już 29-30 maja 2010 w Olsztynie podczas 1. Rajdu Warmińskiego. Zapraszamy na trasy i do wyszukiwania logo K2 na mknących po trasie Mitsubishi Lancerze i Hondzie Civic
Ekologiczne trendy dotarły do świata wyścigów samochodowych. To nie są żarty. Porsche na początku marca, w szwajcarskiej Genewie, zamierza zaprezentować światu swoje najnowsze dzieło – model 911 GT3 R w wersji hybrydowej.
Porsche ujawniło nieco informacji na temat zastosowanych przy konstrukcji pojazdu rozwiązań. Model jest tworzony na podstawie tylno-napędowej 911-ki GT3 R. Tylne koła napędza, znajdujący się za plecami kierowcy 4-litrowy, 480-konny silnik spalinowy. Hybrydowe elementy znajdują się z przodu samochodu. Napędzają przednie koła. Mają postać dwóch motorów silnikowych. Specjalny układ odzyskiwania energii, zamontowany po stronie pasażera, pozwala na uzyskanie dodatkowych 160 KM mocy przez od 6 do 8 sekund. Brzmi to wszystko niezwykle ciekawie. Pytanie nasuwa się jedno. Ciekawe jakie to auto będzie miało osiągi? O tym mamy się przekonać już 15 maja, gdzie na słynnym torze Nurburgring oficjalnie zostaną zaprezentowane możliwości tego modelu.
Czy wprowadzanie w życie ekologicznych technologii może oznaczać rewolucję w sportach motorowych. W przeciągu następnych kilku lat jest to raczej niemożliwe. W odległej przyszłości taki scenariusz będzie jak najbardziej realny. Najpierw trzeba zobaczyć jak hybrydowa wersja Porsche wypadnie w prawdziwej rywalizacji. W 2012 ponoć ma wziąć udział w 24-godzinnym wyścigu LeMans. Wszystkie wątpliwości zostaną wtedy rozwiane.
Drugi ze znanych producentów samochodów sportowych, firma Ferrari ogłosiła, że nie planuje wprowadzania do produkcji samochodów o alternatywnych źródłach napędu. Włosi argumentują, że silniki muszą wydawać dźwięk, a jak wiadomo jednostki elektryczne działają bezszelestnie. Przedstawiciele Ferrari z przekąsem powiedzieli, że musieliby zatem montować zewnętrzne głośniki, dzięki którym można by emitować wyjątkowy dźwięk motorów och pojazdów. Zadeklarowali jednak, że chcą także pomóc środowisku – spróbują opracować efektywniejsze i bardziej oszczędne jednostki napędowe o mniejszej pojemności dla wszystkich aut z rodziny Ferrari.
Wedle tradycji, którą Red Bull kultywuje od kilku lat, także i w tym roku producent napoju przygotował niecodzienne noworoczne wydarzenie. Tym razem Travis Pastrana miał spróbować na oczach milionów fanów zgromadzonych na miejscu i przed telewizorami przeskoczyć nad wodą Long Beach odległość ponad 50 metrów. Rozbieg stanowiło molo Pine Street, a zeskok… specjalnie ustawiona barka Wyczyn się powiódł, filmiki z wydarzenia obiegły internet, ale dopiero w ostatnich dniach pojawił się w sieci cały film dokumentujący zarówno skok, jak i przygotowania do niego. Okazało się bowiem, że podczas prób nie wszystko poszło idealnie. Po jednym ze skoków, zbyt krótkim locie i lądowaniu na szczycie zeskoku Pastrana dachował rozbijając rajdowe Subaru z logo Red Bulla. Jedynie na tym filmie widać, że wykonanie takiego skoku to nie tylko wciśnięcie gazu w podłogę i zamknięcie oczu podczas bezwładnego szybowania, ale najmniejszy błąd kosztuje wiele, a podczas finałowego pokazu wszystko musi być idealnie dopracowane Zobaczcie sami, jak rozbija się rajdowe Subaru warte tysiące zielonych papierków…
Ken Block, który na co dzień robi niesamowite pokazy swoim Subaru Imprezą WRX STI, zaprosił tym razem do wspólnego driftowania Rob’a Dyrdek’ka, który zasiadł za sterami tegoż samego Subaru Impreza WRX STI, lecz w wersji… mini Zobaczcie ten pokaz, bo warto po raz kolejny obejrzeć świetne zdjęcia, które są wizytówką filmów DC oraz fun, który wspomniani wyżej Panowie mają podczas jazdy w poślizgu. Dokładność, profesjonalizm połączona z zabawą i humorem poniżej. Check it out:)
W ubiegły weekend, 6-7 czerwca 2009 we Wrocławiu odbyła się jubileuszowa X edycja imprezy TUNINGOWISKO. Jednym ze sponsorów tegorocznego święta fanów tuningu była marka K2. Podczas dwóch dni na naszym stoisku prezentowaliśmy produkty, a nasi specjaliści odpowiadali na Wasze pytania odnośnie dbania o samochody.
Impreza jak co roku została zorganizowana na terenie wrocławskiej Giełdy Rolno-Spożywczej przy ul. Giełdowej. Tuningowisko było jedną z eliminacji w Wojnie Północ-Południe 2009, czyli porównań i prezentacji tuningowanych aut- http://www.wojnapp.pl . Podczas dwóch dni odwiedzający mogli zobaczyć wiele ciekawych samochodów prezentujących się na wrocławskiej imprezie. W tym roku organizatorzy przygotowali konkurencje sprawnościowe dla kierowców oraz stały element wszystkich zlotów czyli zawody w „paleniu gumy”. Dodatkową atrakcją były wyścigi na krótkim dystansie i pokaz motocyklowych freestyle’owców. Dzisiaj na oficjalnej stronie Tuningowiska- http://tuningowisko.pl zamieszczono obszerną fotorelację. Zobaczyć tam można wiele zdjęć i filmów z prezentacji pojazdów, konkursów palenia gum, czy popisów, wspomnianych wcześniej motocyklowych freestyle’wców .
Wprawdzie pogoda nie była najlepsza, ale pomimo tego imprezę odwiedziły setki fanów tuningu i co cieszy, całe rodziny z dziećmi. Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy, zatem do zobaczenia w przyszłym roku.