Świat zmierza w kierunku ekologicznych rozwiązań. Eko trend zadomowił się na dobre także w świecie motoryzacji. Coraz częściej są poruszane kwestie związane z konstruowaniem aut elektrycznych, nie tylko przy okazji kryzysów naftowych i szczytów klimatycznych. Nieodnawialność światowych złóż ropy naftowej, wymusza na producentach samochodów znalezienie odpowiedniej recepty. Pomysłów jest kilka. M.in. stałe pomniejszanie pojemności silników, na rzecz małolitrażowych silników z turbodoładowaniem. Ciekawostką jest, że podstawowymi jednostkami w nowej Skodzie Octavii mają być silniki o pojemności 1.2 listra (105 KM). Dotąd takie silniki montowano w małych, miejskich samochodach, a nie w sporej wielkości rodzinnych sedanach. Jednak wydaje się, że rozwiązaniem przyszłości jest koncepcja auta elektrycznego. Sprawdzić może się szczególnie w przypadku pojazdów miejskich. Zasięg takich aut oscylujący obecnie w okolicach 150-300 km wystarczy do swobodnego poruszania się po zatłoczonych metropoliach.
moto.pl
Jak się zaczęło? Firma General Motors z niezłym skutkiem wprowadziła na rynek w połowie lat 90. pierwsze EV. Mimo entuzjastycznego przyjęcia, w 2000 roku projekt nagle przerwano. Auta zostały odebrane ich właścicielom i trafiły na złom. Rewolucją miała być także Tesla Roadster. Sportowe cudo okazało się jednak niedostępne jest dla zwykłego zjadacza chleba. Pojawiające się w ostatnich latach modele EV zawsze miały jakieś słabe punkty. Przykładowo brytyjski G-wiz ze względu na plastikową karoserię i kształty porównywalne z Fiatem 126 p, fatalnie wypadał w crash testach. Wysoce niebezpieczny pojazd to nienajlepsze rozwiązanie. Naprzeciw potrzebom użytkowników samochodów, wychodzi marka Renault. W niedalekiej przyszłości ma zamiar wypuścić na rynek aż cztery modele EV. Mają one być dostępne także dla przeciętnego Kowalskiego. Jeżeli ich plan się sprawdzi, możemy być świadkami motoryzacyjnej rewolucji. Prawdą jest, iż proces przechodzenia do ekologicznych rozwiązań jest nieunikniony. Pytanie tylko jak szybko rynek samochodowy zostanie zawojowany przez EV, a władze miast przygotują odpowiednią infrastrukturę w postaci punktów ładowania tychże pojazdów?
Poniżej znajduje się reklama koncernu Renault, ukazująca nam niedaleką przyszłość w dziedzinie EV. Pozostawiam ją Wam do oceny.
Stereotypy to potężna broń i nie ma w tej kwestii żadnych wątpliwości. Zawsze powinniśmy zwalczać ich przejawy. Teraz, kiedy na drogach panują nienajlepsze warunki, wypatrujemy tzw. „niedzielnych kierowców”. Wielokrotnie spotkałem się z opinią, że to właśnie panie można zaliczyć do tego grona.
www.img2.timeinc.net
Jakiś czas temu trafiłem na serwis internetowy związany z motoryzacją, prowadzony przez kobiety, który z założenia przeznaczony jest głównie dla płci pięknej. Ilekroć odwiedzam autopolki.pl utwierdzam się w przekonaniu, że w prężnie rozwijającym się świecie motoryzacji, kobiety radzą sobie wręcz rewelacyjnie. Bez trudu robią one z tej wiedzy użytek i to stanowi główny kontrargument w walce ze stereotypem „kobiety-kierowcy”. Jest tam sporo porad, są też dyskusje. Portal ma po prostu za zadanie ukazać „kobiecą” stronę samochodu. Nigdy wcześniej, przeglądając różnego rodzaju strony z zakresu motoryzacji, nie natrafiłem na materiały odnoszące się bezpośrednio do kobiet. Spotkała mnie zatem miła niespodzianka, ponieważ dzięki temu mogę zwrócić uwagę na dotychczas pomijane przeze mnie aspekty, głównie z zakresu praktyczności auta. Autopolki.pl to dobry przykład znajomości tematyki motoryzacyjnej. W tym momencie niejeden pan powinien się dwa razy zastanowić zanim wykrzyczy kolejną inwektywę w kierunku kobiety za kierownicą.
Ken Block, który na co dzień robi niesamowite pokazy swoim Subaru Imprezą WRX STI, zaprosił tym razem do wspólnego driftowania Rob’a Dyrdek’ka, który zasiadł za sterami tegoż samego Subaru Impreza WRX STI, lecz w wersji… mini Zobaczcie ten pokaz, bo warto po raz kolejny obejrzeć świetne zdjęcia, które są wizytówką filmów DC oraz fun, który wspomniani wyżej Panowie mają podczas jazdy w poślizgu. Dokładność, profesjonalizm połączona z zabawą i humorem poniżej. Check it out:)
Zeszłoroczne przenosiny na grunt południowoamerykański nie ułatwiły uczestnikom rywalizacji. Nowe miejsce przynosi sporo problemów, nie tylko debiutantom, ale też doświadczonym kierowcom. Zdaniem zawodników trasa tegorocznej imprezy jest o wiele trudniejsza i stosunkowo bardziej niebezpieczna niż w roku ubiegłym. Czwartego dnia uczestnicy rajdu wjeżdżają na pustynię Atacama. Wtedy to prawdopodobnie rozstrzygną się losy wygranej. Tak czy inaczej przez ponad dwa tygodnie będziemy mieli możliwość podziwiania najlepszych rajdowców terenowych na świecie.
W tym sezonie najsilniejszym teamem będzie zdecydowanie Volkswagen Red Bull. Nasser Saleh Al-Attiyah, Carlos Sainz, Giniel de Villiers to główne gwiazdy tej ekipy. Na starcie pojawią się także takie tuzy jak Stephane Peterhansel (BMW), Marc Coma (KTM), Cyril Despres (KTM), Josef Machacek (Yamaha). Polskę będzie reprezentować czternastoosobowa grupa rajdowców. Największe nadzieje pokładane są w jeżdżącym na quadzie Rafale Soniku. W poprzedniej edycji zajął znakomite trzecie miejsce, ale jak wiemy apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wierzę, że nasi reprezentanci pokażą na co ich stać, a w szczególności Krzysztof Hołowczyc, który zapowiada poprawę wyniku z roku ubiegłego kiedy to uplasował się na 11 pozycji. Rajd odbędzie się w dniach 1-17 stycznia. 10 tysięcy kilometrów trasy podzielono na 15 etapów. Na starcie w Buenos Aires pojawi się 184 motocyklistów, 138 samochodów, 50 ciężarówek i 27 quadów. Ciekawe, którzy zawodnicy wyjdą z tej rywalizacji zwycięsko?
Ostatnio było trochę o ekologii. Tym razem wracamy na ziemię. Choć nie tak zupełnie, bo dzisiejsza gwiazda, jest dostępna tylko dla bardzo wąskiej, starannie dobranej grupy klientów.
Aston Martin One-77 jest spełnieniem marzeń projektantów. To auto stworzone z pominięciem wszystkich ograniczeń cenowych, materiałowych czy ekologicznych. Twórcy One-77 zbudowali elegancki, sportowy wóz dla prawdziwych koneserów sztuki motoryzacyjnej. Karoseria wykonana ręcznie z aluminium, podwozie w całości z włókna węglowego, we wnętrzu skóra i materiały najwyższej jakości, które nie były dotąd używane w żadnym modelu AM. Jak twierdzi dr Urlich Bez, CEO w AM, tworząc auto, projektanci skupili się przede wszystkim na wyglądzie i kształcie, a nie na osiągach. Aż trudno uwierzyć, bo pod maską drzemie silnik V12 o pojemności 7.3 litra i mocy 750 KM. To rasowe sportowe auto, naszpikowane elektroniką i osiągnięciami najnowszej techniki, a mimo tego pełne indywidualnego charakteru i klasycznego rzemiosła włożonego w jego budowę.
One-77, jak sama nazwa wskazuje będzie (albo już został) sprzedany w 77 egzemplarzach. Każdy jest indywidualnie dostosowywany do klienta, żeby mógł on poczuć się w nim jak w garniturze szytym na miarę. To główne zamierzenie projektantów – stworzyć maszynę, która będzie dumą właściciela i będzie dawała mu autentyczną radość z jej posiadania. Myślę, że udało się to osiągnąć w stu procentach. One-77 to esencja tego czym jest Aston Martin i prezent dla prawdziwych fanów tej marki.
Mnie jednak, ponad wszystko, najbardziej przekonuje ten dźwięk. Posłuchajcie sami.
Przed nami dwa z trzech najpopularniejszych miesięcy w roku (sierpień i wrzesień), w którym ludzie postanawiają powiedzieć sobie sakramentalne „tak”. Późna wiosna, lato, oraz wczesna jesień jest czasem dość stabilnej pogody, więc wtedy najchętniej planuje się śluby. Konieczna jest, również litera „r” w nazwie miesiąca, która ma dać zakochanym szczęście na całe życie. Planując ślub i wesele zawsze jest kilka uniwersalnych kwestii, które trzeba ustalić i zabukować na długo przed planowaną datą tego wielkiego wydarzenia. Są to m.in. kościół, ksiądz, sala, orkiestra, bądź zespół muzyczny, zaproszenia oraz… samochód, którym państwo młodzi udadzą się do kościoła, a później na wesele. Często spotykanymi pojazdami są limuzyny. Niestety te na bazie lincolnów już się powoli znudziły, więc przedstawiamy inne ciekawe propozycje. Szkoda, że nie wszystkie takie kilku, bądź kilkunastometrowe pojazdy można wynająć w Polsce, ale pojawiły się już pierwsze limuzyny na bazie Hummera, więc zapewne z czasem wybór będzie szerszy. Nie tylko pośród popularnych terenówek, jak BMW X5 Limo, Porsche Cayenne Limo, Cadillac Escalade Limo, czy Lincoln Navigator Limo.
Wnętrze jednego z Hummer’ów H2 Limo.
A teraz równie ciekawe propozycje z innego segmentu niż SUV
Mini Cooper Limousine
Trabant Limo- tak długi, że nie mieści się w zakrętach
A na koniec mała profanacja. Ciekawe, czy nie stracił swoich właściwości aerodynamicznych i jezdnych, a w konsekwencji czy dalej tak samo szybko pokonuje zakręty Ferrari 360 Limo.
Wybór pozostawiamy Państwu, numery kontaktowe do firm wynajmujących można znaleźć w popularnych wyszukiwarkach internetowych.
Testy zderzeniowe prowadzone przez EuroNCAP – niezależną organizację oceniającą poziom bezpieczeństwa samochodów to dla kupujących jeden z ważniejszych czynników, który decyduje o zakupie danego modelu pojazdu. Dlatego też producenci aut, już na etapie planowania, w głównej mierze stawiają na ograniczenie skutków wypadków oraz ochronę przechodniów w przypadku potrącenia. Ocena wydawana jest w 5 stopniowej skali, a samochody biorące udział w testach podzielone są na 5 kategorii.
Pierwszym samochodem, który uzyskał najwyższą notę jest Renault Laguna, a było to w 2002 roku. Odtąd zaczął się wyścig pomiędzy producentami aut, w którym stawia się na bezpieczeństwo i osiągnięcie najwyższego wyniku w testach zderzeniowych. Zarówno w dużych rodzinnych limuzynach, jak i w małych miejskich autkach jak np. Toyota IQ. Jednak liderem w tej kategorii jest wspomniany już Renault. Wszystkie najnowsze samochody francuskiego producenta dostały w testach NCAP najwyższą z możliwych ocen, 5 gwiazdek.
Toyota IQ
Spójrzmy jednak na testy zderzeniowe z lat 90-tych. Poniżej przedstawiamy kilka wybranych zderzeń czołowych z przeszkodą. Testy nie były przeprowadzane przez niezależną organizację NCAP, gdzie prędkość pojazdu wynosi 64 km/h. W tych wypadkach nie wiadomo zatem z jaką szybkością samochody uderzają w przeszkodę. Można założyć, że ok prędkości wahają się od 40-70 km/h.
VW Transporter T3
Kolejny pojazd, ikona polskiej motoryzacji. Maluch, który zmotoryzował nasz kraj. Jak się niegdyś śmiano, strefa zgniotu do silnika. Otóż wydawać by się mogło, że wypadł lepiej niż VW Transporter T3.
Fiat 126p
Chociaż urwane pasy, przy prędkości 40 km/h i rozbicie szyby głową nie wróżą zbyt dobrze. Teraz czas na jeden z najpopularniejszych pojazdów na naszych drogach.
VW Golf II
Wynik niezbyt dobry, kierowca mógłby nie przeżyć z takiego zderzenia. Połamane słupki i dach, raczej nie są przewidzianym efektem zastosowania stref zgniotu i pochłaniaczy energii. A teraz auto, w którym nie chciałbym się znaleźć nawet podczas najechana na słupek lub murek.
Kilka krótkich zdań wystarczy, aby opisać to, co można zobaczyć w filmie z programu Top Gear, w którym wystąpił Ken Block, James May i… Subaru Impreza. Są piękne miejsca na świecie. Są ludzie z ponadprzeciętnymi umiejętnościami. Są wspaniałe maszyny. Są kreatywni ludzie, którzy potrafią zrobić show i porwać widza zdjęciami. Nie ma siły, której człowiek nie zdołałby pokonać. To po prostu trzeba zobaczyć!
Terenówki stały się bazą dla tuningowych specjalistów. Od momentu, kiedy auta z segmentu SUV stały się częstym widokiem na ulicach całego niemal globu, znani światowi tunerzy, co jakiś czas przedstawiają kolejne koncepcje ich przeróbek. Podobnie jak w seryjnych wersjach aut osobowych czy coupe, możemy dokupić cały Body Kit, ospojlerowanie, czy zamówić urządzenia podwyższające moc silnika. Poniżej kilka zdjęć i ciekawostek o popularnych autach terenowych.
W ostatnich dniach pojawiły się informacje o nowej propozycji tunera Porsche, firmy TechArt dla przyszłych i obecnych właścicieli terenówki Cayenne. Niemieccy specjaliści od przeróbek wprowadzają pakiet dla wersji z silnikami diesla. Do auta można dokupić specjalny Body Kit, który sprawia, że terenówka ze Stuttgartu, wygląda nie mniej atrakcyjnie i zadziornie od swoich mniejszych kolegów, jak np. Porsche Carrera Street R Turbo. Otóż 3-litrowy silnik wysokoprężny, który seryjnie miał 240 km po dodaniu pakietu podwyższającego moc, dysponować będzie 290 km. Pozwoli to osiągnąć pierwszą setkę w 7,7 sekundy, co w przypadku tuningowanych terenówek i tak jest wynikiem mizernym.
Mizernym dlatego, że rok temu pokazano Audi Q7 ze sportowym pakietem wizualnym. W niemieckiej terenówce zamontowano seryjny silnik diesla rodem z wyścigów Le Mans! Motor V12 6.0 TDi dysponuje mocą 500 KM i rozpędza to ponaddwutonowe auto do 100km/h w 5,5 sekundy.
Mocniejsze silniki, ale benzynowe znaleźć można w przerobionym Porsche Cayenne od wspomnianego już tunera, firmy TechArt. Silnik V8 4,8 Turbo, bazowo 550 KM, dzięki przeróbkom zyskuje dodatkowe 130 KM, ostatecznie osiągając 680 KM. Pierwsza setka na prędkościomierzu pokazuje się po 4,2 s! To niewiele dłużej niż motocykle klasy Super Bike!
Za takie maszyny trzeba odpowiednio dużo zapłacić. Kwoty, jakie trzeba wydać są zróżnicowane w zależności od tunerów i pakietów, ale prawdą jest, że jak kogoś stać na takie zabawki to zapewne nie spogląda przed zakupem na cenę. Pozostaje zatem zachwyt nad kilkoma zdjęciami przerobionych SUV’ów. Więcej na Flickr’rze
Cena benzyny: 24 czerwca 4,67/L, a ile w lipcu i sierpniu?
Pozostając w temacie wakacji chcę zwrócić uwagę na pewien trend. Kończy się rok szkolny, więc zaczynają się letnie wyjazdy. Więcej podróżujemy, więcej kilometrów przejeżdżamy, a zatem i więcej paliwa spalamy. A fakt ten wykorzystują koncerny. Co roku sytuacja się powtarza, pierwszy tydzień wakacji i ceny szybują w górę. Pierwsza fala podwyżek sięgała zawsze kilkunastu groszy. Tym razem jest jeszcze gorzej! Na stacji, gdzie przychodzi mi tankować zawsze (Shell) cena benzyny Pb 95 wzrosła w ciągu tygodnia o 35 gr na litrze, do 4,67 zł! Czyli tankując za 100 zł wlewamy do baku całe 2 litry mniej. Reasumując, przy każdej wizycie na stacji tracimy ok. 8 zł. Jeżeli jedziemy w dłuższą trasę dodatkowy koszt sięga już kilkudziesięciu złotych.
W kurortach jeszcze drożej!
Jak co roku będziemy się zastanawiać, czy litr benzyny w lipcu i sierpniu przekroczy 5 zł. W latach poprzednich w znanych nadmorskich czy górskich miejscowościach wypoczynkowych bezołowiowa Pb 95 kosztowała ponad 4,90. Czynnik psychologiczny lub brak odwagi spowodowały, że nie podnoszono ceny ponad 5 zł, ale brakowało dosłownie kilka groszy. Można to tłumaczyć jedynie tym, że ceny we wszystkich polskich kurortach są wyższe od średniej krajowej, zarówno na stacjach paliw, jak i w sklepie spożywczym. W tym roku zarobek będzie jeszcze wyższy, ponieważ, jak podkreślają analitycy, kryzys i wysokie kursy walut nie zachęcają do zagranicznych wojaży, dlatego też rodacy wybiorą wypoczynek w Polsce. Sprzedawcy w kurortach nie obniżą cen, bo zależy im na jak największym zysku. Zarabiają przecież głównie w sezonie wakacyjnym. Cóż, bezpośrednio wpływu na taki stan rzeczy nie mamy, zamiast zamartwiać się rosnącymi cenami, lepiej patrzyć z optymizmem w przyszłość i… modlić się o słońce, którego w ostatnich tygodniach mamy niedostatek.