BMW rezygnuje z F1, a Schumacher jednak nie wraca by zastąpić Massę. Nie milkną spekulacje dotyczące przyszłości Kubicy. Ostatnio bardzo dużo dzieje się w Formule 1. I chociaż głównie poza torem, to nadal miliony ludzi się tym fascynują. Dlaczego?
Był okres, kiedy zastanawiałem się czy ten sport ma jakąś przyszłość. Ciągłe zmiany przepisów, duży wpływ przypadku na wyniki wyścigów, czy wreszcie ogromna zależność kierowców od sprzętu jakim dysponują, zaczynały mnie denerwować. Jak długo można oglądać wyścig, w którym akcje wyprzedzania zdarzają się „raz na milion”, a coś ciekawego dzieje się zazwyczaj dopiero przy zmianie warunków pogodowych? Czy można z zapałem śledzić poczynania ulubionego kierowcy, o którym powszechnie wiadomo, że jest dobry, ale nie ma odpowiedniego bolidu i ślimaczy się na końcu stawki? Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazuje się, że można. Nadal jestem zdania, że w F1 potrzebna jest rewolucja. Trzeba coś zmienić, sprawić, że wynik wyścigu będzie w większym stopniu zależny od umiejętności kierowcy, poukładać przepisy, być może dokonać zmian również w FIA. Jednak wydaje się, że nawet jeśli nic nie zostanie zmienione, tory Formuły 1 i tak będą pełne kibiców, chętnych do ścigania nie zabraknie, a kolejne miasta wciąż będą walczyć o prawo organizacji wyścigów. Jest coś niesamowitego w tym sporcie, co sprawia, że trudno się od niego odwrócić. Jaka F1 by nie była, zawsze pozostanie najbardziej prestiżowym turniejem wyścigowym i każdy kierowca będzie o niej marzył. I choć wszyscy psioczą i zarzekają się, że nie będą już oglądać, przy okazji następnego wyścigu znów siedzą przed telewizorem.

F1 niewątpliwie przyciąga, więcej – uzależnia. Powodem jest chyba ludzka mentalność. Człowiek od zawsze chciał przekraczać granice, pokonywać ograniczenia, stawiane mu przez naturę i innych ludzi. Wszyscy mamy gdzieś ukrytą chęć bycia najprzystojniejszym, najodważniejszym, najsilniejszym, najszybszym… najlepszym. Przekraczanie barier jest chyba najważniejszą cechą Formuły 1. W żadnym innym sporcie nie jest to tak bardzo widoczne. Tu każdy szczegół musi być dopracowany do perfekcji, wszystko może mieć znaczenie dla końcowego wyniku. Liczy się kierowca, bolid, zespół, technologia, przygotowanie fizyczne jak i psychiczne, odwaga i umiejętności, ale też rozwaga i taktyka. Zarówno zawodnicy jak i wszyscy członkowie zespołu, ciągle zmagają się ze swoimi słabościami w dążeniu do doskonałości. I to chyba najbardziej nam się podoba. Oglądając zmagania innych, możemy się z nimi utożsamiać, cząstka ich zwycięstwa przypada w udziale także nam. Czujemy się odrobinę lepsi, jeśli nasz zespół wygrywa, a przypływ adrenaliny przed każdym wyścigiem dodaje nam sił. I to jest prawdziwy powód naszego zachwytu Formułą, dzięki temu nadal śledzimy relacje i nie zrażamy się niedoskonałością przepisów i ciągłym rozdwojeniem jaźni szefów FIA.
Oby F1 zawsze była tak pasjonująca, a nawet więcej: oby w Formule wyścigi były równie pasjonujące jak wydarzenia rozgrywające się poza torem. Może dzięki temu nie będziemy musieli się zastanawiać, co nas przy tym sporcie trzyma.