Archiwum

Posty oznaczone ‘moto’

Uważaj na dziurę w drodze!

Marzec 8th, 2011 2 comments

Nie tak dawno pisaliśmy o największym utrapieniu kierowców po stopnieniu sniegu – wszechobecnych na drogach dziurach, a w międzyczasie ukazał się raport Ergo Hestii na temat najbardziej dziurawych tras na mapie Polski

Raport opracowano na podstawie 7 tys. szkód zgłoszonych miedzy 15 stycznia a 14 lutym. Szkody dotyczyły polis AC kierowców oraz OC zarządców dróg. Eksperci z Ergo Hestii ustalili, że dziury powoli znikają z polskich dróg, jednakże istnieją na mapie Polski miejsca gdzie nagminnie dochodzi do zniszczeń powstałych w wyniku wpadnięcia w wertepy. Często w wyniku konfrontacji z dziurą kierowcy wychodzą cało. Zdarza się jednak, że jazda po wertepach może spowodować uszkodzenie nie tylko swojego auta, ale i tych jadących z naprzeciwka, również starających się ominąć dziury.

wiadomosci.wp.pl

Jak wynika z raportu, najbardziej „dziurawymi” odcinkami są:

 1. Droga wojewódzka nr 221 na odcinku Kolbudy – Przywidz
 2. Mszana (pow. Wodzisław Śląski) skrzyżowanie dróg 933 i 930
 3. Zielona Góra, rondo przy Trasie Północnej
 4. Miejscowość Silno – trasa Tuchola – Chojnice
 5. Trasa Dobrodzień-Olesno na wysokości miejscowości Wachowice
 6. Tychy, ul. Beskidzka
 7. Trasa Zielona Góra-Przylep
 8. Poznań, ul. Warszawska
 9. Droga 426 z Strzelce Opolskie – Zawadzkie
Droga Pyrzyce-Banie

fakt.pl

A według województw:

Województwo pomorskie:
Droga wojewódzka nr 221 na odcinku Kolbudy – Przywidz
Miejscowość Silno – trasa Tuchola – Chojnice

Województwo lubuskie:
Zielona Góra, rondo przy Trasie Północnej
Trasa Zielona Góra-Przylep

Województwo opolskie:
Trasa Dobrodzien-Olesno na wysokości Wachowice
Droga 426 z Strzelce Opolskie -> Zawadzkie
trasa Strzelce Opolskie-Dolna

Województwo śląskie:
Mszana (pow. Wodzisław Śląski) skrzyżowanie dróg 933 i 930
Tychy, ul. Beskidzka 
Tychy, ul. Piłsudskiego

Województwo wielkopolskie:
Poznań, ul. Warszawska
Poznań ul. Dąbrowskiego

Województwo zachodniopomorskie:
droga Pyrzyce-Banie

Województwo dolnośląskie:
Oleśnica ul. Wrocławska

Województwo mazowieckie:
Warszawa, ul Raszyńska

Drogowy slalom gigant!

Luty 9th, 2011 Brak komentarzy

Styczniowa odwilż ujawniła wszystkie mankamenty dróg, doprowadzając tym samym do sytuacji, w których musimy odpowiednio manewrować samochodem, aby nie uszkodzić kół i podwozia. Nawet jeżeli obecnie możemy zaobserwować na uczęszczanych przez nas trasach służby drogowe, łatające gorączkowo wszechobecne dziury, to nie zmienia to faktu, że wszystkie te naprawy ciągną się miesiącami, aby historia mogła spokojnie zatoczyć koło ;)

motoryzacja.interia.pl

W Polsce jest klika instytucji, które odpowiadają za stan dróg. Najważniejszymi są: Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, czyli GDDKIA i Ministerstwo Infrastruktury. Poza za tym za prawidłowe funkcjonowanie dróg odpowiedzialne są również władze lokalne gmin i powiatów. Efektów działań tych instytucji jednak nie widać. Kiedyś nawet sam premier Donald Tusk w swoim expose zaznaczył, że bez budowy i remontów dróg nie da się osiągnąć właściwego skoku w kierunku modernizacji i rozwoju gospodarki. Ministerstwo infrastruktury miało być bastionem zmian, ale niestety im nie sprostało. GDDKiA oraz władze samorządowe również nie dają sobie rady. Dziur jest tyle, że nie sposób ich wszystkich załatać w odpowiednim czasie. Oczywiście można wszystko zwalić na pogodę. Dodatnie temperatury w dzień, nocą mróz. Nie ma się czemu dziwić. Takie wytłumaczenie z pewnością można odnieść do starych dróg, ale dlaczego dziury pojawiają się na dopiero co oddanych odcinkach? W takim przypadku winę można zwalić na niechlujstwo i wykorzystanie złych materiałów. Co w takim przypadku zrobić? Można poprawić funkcjonowanie organów nadzorujących. Zawsze jednak możemy spotkać się z odpowiedzią, że brakuje do wykonywania tych czynności odpowiednich fachowców. I tak w kółko.

Przepraszamy, że narzekamy w tej sytuacji, ale co mamy zrobić w momencie, kiedy dojeżdżając do dziury pierwsza myśl jak przychodzi do głowy, to czy uda się ten krater ominąć? Ta swoista drogowa ruletka przyprawia o zawrót głowy. W momencie uniknięcia wjazdu w dziurę odczuwamy chwilowa ulgę, która po chwili, kiedy tylko w nią wpadniemy w uliczny krater, zamienia się w wiązankę co najmniej nieprzyzwoitych słów. :)

Listopad 12th, 2009 Brak komentarzy

Kolejny zwariowany pomysł teamu DC. Tym razem Travis Pastrana jeździł motorem, w którym zainstalowano koła z niecodziennymi oponami. Miejsce ogumienia zajęły bowiem ponabijane na obręcz buty :)

Ciekawe, czy w DC zastanawiają się nad otwarciem spółki córki np. DC Tires, która w przyszłości mogłaby konkurować ze światowymi potentatami oponiarskimi np. na dostarczanie opon do cyklu Formuły 1 lub opracowanie technologii, która zostanie wykorzystana podczas misji kosmicznych? Mając na uwadze niecodzienne pomysły Travisa Pastrany i Kena Blocka, wszystko jest możliwe :)

3_4a8ae3374948b

Stunt, czyli balansowanie na krawędzi

Sierpień 26th, 2009 Brak komentarzy

Marzyliście kiedyś o tym, żeby mieć całkowite panowanie nad swoim motocyklem. Jazda na jednym kole pewnie dla niejednego z was skończyła się nieprzyjemnym upadkiem. Są jednak tacy, dla których jazda na jednym kole to żadna umiejętność, a ze swoim motorem stanowią prawie nierozerwalną całość.

Stunt narodził się gdzieś w latach 90-tych, w USA. Zapotrzebowanie na kierowców potrafiących z motocyklem zrobić niemal wszystko, powstało wraz z wielkimi hollywoodzkimi produkcjami filmowymi. Potrzebni byli kaskaderzy, którzy mieli odwagę i wielkie umiejętności. Równocześnie pojawili się ludzie, którzy posiadali własne motocykle i zwykła jazda na dwóch kółkach po prostu zaczęła ich nudzić. Zaczynali od postawienia motoru na tylne koło, później na przednie i stopniowo dodawali do swojego repertuaru coraz większą liczbę wymyślnych sztuczek. Stunterów przybywało i zaczęły tworzyć się ekipy, które razem rozwijały swoje umiejętności i najczęściej starały się wyróżniać swoim własnym stylem. Na przykład członkowie Miami Zoo Crew pomalowali swoje motocykle tak, aby przypominały zwierzęta.

Są ekipy, które robią sztuczki na ulicach pomiędzy samochodami. Niektórzy ćwiczą tylko w odosobnionych miejscach. Powstaje też coraz więcej konkursów stuntu, podczas których kierowcy pokazują na co ich stać. Najwięcej tego typu imprez jest organizowanych za granicą, chociaż w Polsce ta dyscyplina też powoli zaczyna wychodzić z podziemia. Z zabawy narodził się nowy sport, którym zachwycają się coraz większe rzesze fanów.

Poniżej zamieszczam kilka filmów. Polecam szczególnie ten ze Streetbike Freestyle World Championship w Szwajcarii, gdzie występowali również Polacy:)

Kategorie:motocykle Tagi:,

Cztery fazy pracy w ciągu dwóch suwów tłoka

Sierpień 25th, 2009 Brak komentarzy

Silniki dwusuwowe były jeszcze niedawno bardzo popularne. Charakterystyczny warkot można było usłyszeć w Syrenkach, Wartburgach czy Trabantach. Dzisiaj o wiele częściej spotykane są silniki czterosuwowe, chociaż w niektórych konstrukcjach dwusuwy nadal są niezastąpione.

Dwusuwy są wypierane przez silniki czterosuwowe głównie ze względu na coraz bardziej restrykcyjne normy ekologiczne. Wysoka emisja spalin, spore zużycie paliwa i głośna praca tych silników sprawiają, że stosuje się je coraz rzadziej. Są jednak konstrukcje, w których dwusuwy nadal przodują. Ich budowa jest prosta, co sprawia, że są relatywnie małe i lekkie, dlatego wciąż wykorzystuje się je wszędzie tam, gdzie te parametry są bardzo istotne. Skutery, lekkie motocykle, piły łańcuchowe czy kosiarki – w nich ciągle częściej stosuje się dwusuwy.

YELLOW-SCOOTER1

Należy pamiętać, że silniki tego typu mają swoje specyficzne wymagania. Z racji tego, że dwusuwy nie są zwykle zaopatrzone w miskę olejową, smarowanie układu korbowego musi być zapewnione w inny sposób. W tym wypadku najczęściej odbywa się ono dzięki specjalnej mieszance paliwowej: do benzyny dodaje się oleju, który zapewnia prawidłową pracę silnika. Do dwusuwów powinno się stosować oleje przeznaczone specjalnie dla tego typu silników, jak np. półsyntetyczny K2 Stroke, zawierający rozpuszczalnik ułatwiający mieszanie się oleju z paliwem. Proporcje mieszanki najczęściej podawane są przez producenta silnika, a także na opakowaniach olejów. W przypadku K2 Stroke zalecane dozowanie wynosi 1:50, co sprawia, że jest dość wydajny, bo opakowanie wystarcza na 25 litrów paliwa.

vespa_1957

Chociaż większość aut wyposażonych jest już w cichsze i bardziej ekonomiczne silniki czterosuwowe, dwusuwy nadal spotyka się w samochodach z poprzedniej epoki. Najdłużej były wykorzystywane w Polsce i NRD, gdzie auta osobowe miały za zadanie być przede wszystkim małe, tanie w utrzymaniu i naprawie oraz dostępne dla każdego. Z dostępnością bywało różnie, ale nawet dzisiaj można jeszcze zobaczyć, a przede wszystkim usłyszeć te perełki motoryzacji.

Okres lata i jesieni to czas, w którym dwusuwy spotyka się równie często jak wiosną. Po polskich drogach jeździ wiele motocykli i skuterów, a w ogrodach trwają prace pielęgnacyjne. Entuzjaści dwóch kółek wykorzystują dobrą pogodę żeby wybrać się w trasę, tymczasem zapaleni ogrodnicy strzygą trawniki, wyrównują żywopłoty i obcinają gałęzie.

Streetfighterem przez miasto

Sierpień 19th, 2009 Brak komentarzy

Ostatnio na polskich drogach pojawia się coraz większa liczba motocykli. Dużą popularnością cieszą się skutery i lekkie motory miejskie. Szczególnie w dużych miastach jazda na dwóch kołach po prostu bardziej się opłaca. Dla tych, którzy lubią wyróżniać się z tłumu, producenci mają do zaoferowania coś specjalnego.

ps-black

Streetfigtery to maszyny o niebanalnej mocy i kształcie, obok których nie można przejść obojętnie. Pierwsze motory tego typu powstały w latach 80-tych gdzieś w Wielkiej Brytanii za sprawą kurierów motocyklowych. Ze względu na cenę, najczęściej wybierali oni maszyny produkcji japońskiej. Okazywało się jednak, że oprócz potężnych silników, te motory miały niewiele do zaoferowania. Kiepskie hamulce i zawieszenie nie pozwalały w pełni wykorzystać dostępnej mocy. Dodatkowo specyfika pracy kuriera sprawiała, że szerokie zazwyczaj maszyny, często były poddawane otarciom i uszkodzeniom. To wszystko wymusiło zmiany. Kurierzy dostosowywali motory do własnych potrzeb, wymieniając hamulce, zawieszenie, usuwając owiewki silnika i siedzisko pasażera (w jego miejsce montowali stelaż na paczki).

streetfighter1

Pierwszym znanym konstruktorem streetfightera był Huggy Leaver, który wzorował się na pojazdach kurierów i… komiksie o przygodach kuriera, który na futurystycznym motorze przewoził organy do transplantacji. Kiedy Leaver wraz z dwoma kolegami przerobił pierwszy motor w stylu streetfighter, postanowił pokazać go szerszej publiczności. Skontaktował się ze Stevenem Mayattem z „Bike Magazine”, który miał ponoć po raz pierwszy użyć określenia streetfighter. Styl zdobył popularność na wyspie i dotarł do Niemiec, gdzie dodano do niego jeszcze szerokie ogumienie, jednoramienne wahacze i duże zębatki, zapewniające większe przyspieszenie. Z kolei Skandynawowie dodali do całości turbosprężarki i jeszcze bardziej podnieśli moc tych i tak już piekielnie szybkich konstrukcji.

streetfighter2

Współcześnie motocykle tego typu produkowane są nie tylko przez zapalonych majsterkowiczów, czy firmy tuningowe. Coraz częściej inspiracje street fighterami widać w motocyklach produkowanych seryjnie. Takie maszyny przygotowuje się specjalnie dla fanów miejskiej jazdy. Mają być nie tylko zwrotne, szybkie i lekkie, ale też zadziwiać niebanalnym designem i cieszyć oko przechodniów. Szkoda tylko, że jazda takim cackiem jest mocno uzależniona od warunków atmosferycznych i że sezon motocyklowy w Polsce trwa tak krótko.

Kategorie:motocykle Tagi:,

Kiedy nie picować

Marzec 19th, 2009 Brak komentarzy

Generalnie, choć jestem zwolennikiem mycia aut i mierżą mnie błotne pociągi, uważam że czystość naszego pojazdu świadczy o nas samych i uświniony samochód zdecydowanie nie jest czymś czym trzeba się chwalić. Jak się okazuje, czasem jednak warto.

Ogłoszenia na portalach samochodowych coraz częściej wyglądają tak:

screenhunter_02-mar-17-1511

i coraz więcej z nich zawiera zapisy typu:

screenhunter_01-mar-19-1046

Pucowanie auta przed jego sprzedażą nie jest niczym nowym. Gdyby jednak tylko na porządkach się kończyło. Niestety “picowanie” to nie tylko mycie i sprzątanie auta. To częściej szybkie (i kiepskie) zaprawki na rdzę ( które odpadną po miesiącu), czyszczenie zacieków z oleju (zamiast usunięcia ich przyczyny) i rozmaite inne prowizorki i kosmetyczne poprawki mające przekonać potencjalnego nabywcę, że trafił na niebywałą okazję. Rzeczywisty stan samochodu boleśnie wychodzi niedługo po zakupie. Praktyka ta stała się tak powszechna, że  brudw ofertach sprzedaży podawany jako zaleta  przestaje dziwić.

Nas – ludzi ceniących sobie estetykę – stawia to w niezręcznej sytuacji, bo jak wytłumaczyć potencjalnemu kupcowi, że samochód nie jest specjalnie “picowany” tylko wygląda tak  codziennie, od wyjazdu z salonu. Innej drogi jednak nie widzę bo nie jestem w stanie naumyślnie doprowadzić mojego autka do stanu tego BMW z pierwszego ogłoszenia. Na samą myśl o tym robię się chory ;)

  • Newsletter
  • Śledzik
  • Facebook
  • Nasza Klasa
  • Wykop
  • Flickr
  • YouTube