Polonez – nie lada gratka dla kolekcjonerów
Na pytanie o ikonę polskiej motoryzacji czasów PRL, z pewnością wiele osób wymieniłoby Fiata 126p, Syrenę, Fiata 125p oraz….. Poloneza. Do niedawna na polskich drogach widok tej motoryzacyjnej perełki nie był niczym dziwnym. Obecnie, aby spotkać na trasie Poloneza, trzeba naprawdę wytężyć wzrok. Dlaczego tak się dzieje?
Moda na PRL utrwaliła się w świadomości Polaków na dobre. Mimo iż produkcja Polonezów ruszyła w dopiero w 1978 roku, dla kolekcjonerów ten samochód ma ogromne znaczenie. Najpopularniejszym modelem żerańskiego producenta był 5-drzwiowy hatchback, ale dużym zainteresowaniem cieszyła się także wersja 3-drzwiowa i Coupe. Obecnie zdobycie dwóch ostatnich odmian Poloneza stanowi nie lada wyzwanie.
Dziś klasyków z żerańskiej fabryki jest coraz mniej. Ceny tych aut systematycznie wzrastają. Kolekcjonerzy mają czujne oko i od razu odrzucają modele oferowane praktycznie za bezcen, głównie ze względu na niekompletność detali i brak oryginalnych elementów. W dodatku ilość dostępnych części z każdym rokiem dość szybko maleje i trudno znaleźć dobrze zaopatrzone sklepy motoryzacyjne z częściami do Polonezów.
Nie da się ukryć, że Polonez aspiruje do miana polskiego youngtimera. Najciekawsze do restaurowania są modele sprzed 1987 r. Poza silnikiem, szczególną uwagę w tych samochodach trzeba zwrócić na stan karoserii i lakieru. Problemem może okazać się także zdobycie poszczególnych elementów wystroju wnętrza. Doprowadzenie Poloneza do idealnego stanu to wbrew pozorom stosunkowo trudne zadanie. Część rzeczy można wykonać samemu, ale aby uzyskać zamierzony efekt należy poświęcić im sporo czasu. Poszukując potrzebnych części trzeba uważać. Przykładowo wiele elementów z modelu Caro nie pasuje do starszych wersji Poloneza. Dodatkowo zdarza się, że niektóre elementy, które można nabyć na giełdzie czy różnych aukcjach internetowych są wątpliwego pochodzenia.
W obliczu mody na PRL warto pomyśleć nad zainwestowaniem w Poloneza, póki jeszcze całkowicie nie zniknął z rodzimych dróg. Dawne auto polskich notabli, w dodatku odpowiednio zadbane, zamiast wywoływać uśmiech na twarzy, z pewnością u niejednego obserwatora wzbudzi zazdrość












