Jak co roku, także i w tym, marka K2 bierze udział w konkursie na najlepsze produkty na rynku. Tytuł Laur Konsumenta otrzymuje firma, bądź produkt, który otrzyma najwięcej głosów od konsumentów K2 znajduje Wasze uznanie od początku istnienia konkursu czyli od 2006 roku. O sukcesie w 2009 i tytule Odkrycie Roku dla produktu wielozadaniowego K2 007 możesz przeczytać tutaj.
Jeżeli cenisz markę K2 i nasze produkty, chcesz pomóc nam i cieszyć się z korzystania z najlepszych produktów roku 2010 oddaj swój głos na nas. Wystarczy, że wyślesz maila o treści „Głosuję na markę K2” na adres glosowanie@laur-konsumenta.pl lub za pośrednictwem strony www: www.glosowanie.laur-konsumenta.pl.
Laur Konsumenta za rok 2009 - Zagłosuj na nas i w tym roku
Wedle tradycji, którą Red Bull kultywuje od kilku lat, także i w tym roku producent napoju przygotował niecodzienne noworoczne wydarzenie. Tym razem Travis Pastrana miał spróbować na oczach milionów fanów zgromadzonych na miejscu i przed telewizorami przeskoczyć nad wodą Long Beach odległość ponad 50 metrów. Rozbieg stanowiło molo Pine Street, a zeskok… specjalnie ustawiona barka Wyczyn się powiódł, filmiki z wydarzenia obiegły internet, ale dopiero w ostatnich dniach pojawił się w sieci cały film dokumentujący zarówno skok, jak i przygotowania do niego. Okazało się bowiem, że podczas prób nie wszystko poszło idealnie. Po jednym ze skoków, zbyt krótkim locie i lądowaniu na szczycie zeskoku Pastrana dachował rozbijając rajdowe Subaru z logo Red Bulla. Jedynie na tym filmie widać, że wykonanie takiego skoku to nie tylko wciśnięcie gazu w podłogę i zamknięcie oczu podczas bezwładnego szybowania, ale najmniejszy błąd kosztuje wiele, a podczas finałowego pokazu wszystko musi być idealnie dopracowane Zobaczcie sami, jak rozbija się rajdowe Subaru warte tysiące zielonych papierków…
Świat zmierza w kierunku ekologicznych rozwiązań. Eko trend zadomowił się na dobre także w świecie motoryzacji. Coraz częściej są poruszane kwestie związane z konstruowaniem aut elektrycznych, nie tylko przy okazji kryzysów naftowych i szczytów klimatycznych. Nieodnawialność światowych złóż ropy naftowej, wymusza na producentach samochodów znalezienie odpowiedniej recepty. Pomysłów jest kilka. M.in. stałe pomniejszanie pojemności silników, na rzecz małolitrażowych silników z turbodoładowaniem. Ciekawostką jest, że podstawowymi jednostkami w nowej Skodzie Octavii mają być silniki o pojemności 1.2 listra (105 KM). Dotąd takie silniki montowano w małych, miejskich samochodach, a nie w sporej wielkości rodzinnych sedanach. Jednak wydaje się, że rozwiązaniem przyszłości jest koncepcja auta elektrycznego. Sprawdzić może się szczególnie w przypadku pojazdów miejskich. Zasięg takich aut oscylujący obecnie w okolicach 150-300 km wystarczy do swobodnego poruszania się po zatłoczonych metropoliach.
moto.pl
Jak się zaczęło? Firma General Motors z niezłym skutkiem wprowadziła na rynek w połowie lat 90. pierwsze EV. Mimo entuzjastycznego przyjęcia, w 2000 roku projekt nagle przerwano. Auta zostały odebrane ich właścicielom i trafiły na złom. Rewolucją miała być także Tesla Roadster. Sportowe cudo okazało się jednak niedostępne jest dla zwykłego zjadacza chleba. Pojawiające się w ostatnich latach modele EV zawsze miały jakieś słabe punkty. Przykładowo brytyjski G-wiz ze względu na plastikową karoserię i kształty porównywalne z Fiatem 126 p, fatalnie wypadał w crash testach. Wysoce niebezpieczny pojazd to nienajlepsze rozwiązanie. Naprzeciw potrzebom użytkowników samochodów, wychodzi marka Renault. W niedalekiej przyszłości ma zamiar wypuścić na rynek aż cztery modele EV. Mają one być dostępne także dla przeciętnego Kowalskiego. Jeżeli ich plan się sprawdzi, możemy być świadkami motoryzacyjnej rewolucji. Prawdą jest, iż proces przechodzenia do ekologicznych rozwiązań jest nieunikniony. Pytanie tylko jak szybko rynek samochodowy zostanie zawojowany przez EV, a władze miast przygotują odpowiednią infrastrukturę w postaci punktów ładowania tychże pojazdów?
Poniżej znajduje się reklama koncernu Renault, ukazująca nam niedaleką przyszłość w dziedzinie EV. Pozostawiam ją Wam do oceny.
Zeszłoroczne przenosiny na grunt południowoamerykański nie ułatwiły uczestnikom rywalizacji. Nowe miejsce przynosi sporo problemów, nie tylko debiutantom, ale też doświadczonym kierowcom. Zdaniem zawodników trasa tegorocznej imprezy jest o wiele trudniejsza i stosunkowo bardziej niebezpieczna niż w roku ubiegłym. Czwartego dnia uczestnicy rajdu wjeżdżają na pustynię Atacama. Wtedy to prawdopodobnie rozstrzygną się losy wygranej. Tak czy inaczej przez ponad dwa tygodnie będziemy mieli możliwość podziwiania najlepszych rajdowców terenowych na świecie.
W tym sezonie najsilniejszym teamem będzie zdecydowanie Volkswagen Red Bull. Nasser Saleh Al-Attiyah, Carlos Sainz, Giniel de Villiers to główne gwiazdy tej ekipy. Na starcie pojawią się także takie tuzy jak Stephane Peterhansel (BMW), Marc Coma (KTM), Cyril Despres (KTM), Josef Machacek (Yamaha). Polskę będzie reprezentować czternastoosobowa grupa rajdowców. Największe nadzieje pokładane są w jeżdżącym na quadzie Rafale Soniku. W poprzedniej edycji zajął znakomite trzecie miejsce, ale jak wiemy apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wierzę, że nasi reprezentanci pokażą na co ich stać, a w szczególności Krzysztof Hołowczyc, który zapowiada poprawę wyniku z roku ubiegłego kiedy to uplasował się na 11 pozycji. Rajd odbędzie się w dniach 1-17 stycznia. 10 tysięcy kilometrów trasy podzielono na 15 etapów. Na starcie w Buenos Aires pojawi się 184 motocyklistów, 138 samochodów, 50 ciężarówek i 27 quadów. Ciekawe, którzy zawodnicy wyjdą z tej rywalizacji zwycięsko?
Świąteczna gorączka powoli zaczyna nas dopadać. Z roku na rok jesteśmy wprowadzani w ten stan stosunkowo wcześnie, zatem można powiedzieć, że będziemy przygotowani na zbliżający się wielkimi krokami moment kulminacyjny. Zostało zaledwie dziewięć dni do gwiazdki. Zadałem sobie dzisiaj pytanie czy wszystkie kobiety wiedzą w jaki sposób uszczęśliwić swojego partnera, wstrzeliwując się w odpowiedni dla niego prezent? Koniec z zestawami do golenia, krawatami, koszulami i innymi rzeczami, których facetom zwyczajnie nie brakuje! Przygotowałem w związku z tym kilka porad, które maja być głównie przyczynkiem do pobudzenia wyobraźni.
www.cdn.sheknows.com
Mężczyźni uwielbiają ekstremalne doznania. Niezapomnianych wrażeń dostarczy z pewnością szkolenie off-road. Na przygodę składają się: teoria połączona z 90 minutową jazdą samochodem terenowym, obszar wypełniony wzniesieniami i różnego rodzaju przeszkodami, wykwalifikowany instruktor służący cenną radą i wiele innych atrakcji. Warto rozważyć taką opcję. Ciekawym pomysłem może okazać się zakup maty antypoślizgowej na deskę rozdzielczą. Dzięki niej, permanentne problemy ze spadającym telefonem, dokumentami i innymi drobiazgami znikną w mgnieniu oka. Komfort w czasie wchodzenia w zakręty stanie się w ten sposób nieoceniony. Kolejną cenną alternatywą mogą być kosmetyki samochodowe, pozwalające utrzymać w formie motoryzacyjny „skarb” każdego mężczyzny. K2 w swojej ofercie ma wiele produktów, z których złożyć można unikalny zestaw kosmetyków dla Waszego mężczyzny. Nie ma co się długo zastanawiać, bo czasu pozostało już niewiele.
Kolejny zwariowany pomysł teamu DC. Tym razem Travis Pastrana jeździł motorem, w którym zainstalowano koła z niecodziennymi oponami. Miejsce ogumienia zajęły bowiem ponabijane na obręcz buty
Ciekawe, czy w DC zastanawiają się nad otwarciem spółki córki np. DC Tires, która w przyszłości mogłaby konkurować ze światowymi potentatami oponiarskimi np. na dostarczanie opon do cyklu Formuły 1 lub opracowanie technologii, która zostanie wykorzystana podczas misji kosmicznych? Mając na uwadze niecodzienne pomysły Travisa Pastrany i Kena Blocka, wszystko jest możliwe
Świadomość zagrożeń drogowych u kierowców ciągle się zwiększa. Kolejne kampanie społeczne sprawiają, że częściej zastanawiamy się nad niebezpieczeństwami płynącymi z nierozważnej jazdy, prowadzenia po alkoholu czy narkotykach. Jednocześnie kampanie mające zwrócić naszą uwagę na te problemy stają się coraz bardziej szokujące.
Film naprawdę dający do myślenia został stworzony ostatnio na zlecenie walijskiej policji. Akcja ma zwracać uwagę na to jak niebezpieczne może być pisanie esemesów podczas prowadzenia pojazdu. Z danych telewizji FOX40, aż 35 proc. osób w wieku 17-24 lat esemesuje podczas prowadzenia auta. Tym podobne badania skłoniły policję w Walii do przeprowadzenia kampanii mającej pokazać jakie skutki może powodować takie zachowanie. Materiał trwa 4 minuty i jest niesamowicie realistyczny. Po obejrzeniu tego filmu chęć odpisania na wiadomość w czasie jazdy znika bezpowrotnie.
Na podobny efekt postawili twórcy billboardów, które stanęły w Nowej Zelandii. W tym wypadku reklamy mają zachęcić kierowców do zdejmowania nogi z gazu w czasie deszczu. Twarz małego chłopca widniejąca na billboardzie, podczas opadów deszczu zalewa się krwią. Rezultat piorunujący.
Na polskim gruncie podobnych akcji też jest coraz więcej. W radiu można teraz usłyszeć kampanię: „Mózg wysiada po narkotykach”. Przerażające wyznanie dziewczyny, która miała wypadek sprawia, że nagle czujemy się nieswojo i jesteśmy zmuszeni do chwili refleksji.
Czy tak drastyczne metody są konieczne, aby przemówić kierowcom do rozsądku? Okazuje się, że takie są najskuteczniejsze. Pokazanie możliwych skutków naszego braku rozwagi, dociera do nas najlepiej. Poza tym tego typu przekaz ma o wiele większą szansę przebić się przez szum informacyjny, jakim codziennie jesteśmy zalewani. Trzeba jednak uważać, z ilością takich akcji, bo jeśli będzie ich zbyt dużo, kierowcy przestaną zwracać na nie uwagę.
Kilka krótkich zdań wystarczy, aby opisać to, co można zobaczyć w filmie z programu Top Gear, w którym wystąpił Ken Block, James May i… Subaru Impreza. Są piękne miejsca na świecie. Są ludzie z ponadprzeciętnymi umiejętnościami. Są wspaniałe maszyny. Są kreatywni ludzie, którzy potrafią zrobić show i porwać widza zdjęciami. Nie ma siły, której człowiek nie zdołałby pokonać. To po prostu trzeba zobaczyć!
Cena benzyny: 24 czerwca 4,67/L, a ile w lipcu i sierpniu?
Pozostając w temacie wakacji chcę zwrócić uwagę na pewien trend. Kończy się rok szkolny, więc zaczynają się letnie wyjazdy. Więcej podróżujemy, więcej kilometrów przejeżdżamy, a zatem i więcej paliwa spalamy. A fakt ten wykorzystują koncerny. Co roku sytuacja się powtarza, pierwszy tydzień wakacji i ceny szybują w górę. Pierwsza fala podwyżek sięgała zawsze kilkunastu groszy. Tym razem jest jeszcze gorzej! Na stacji, gdzie przychodzi mi tankować zawsze (Shell) cena benzyny Pb 95 wzrosła w ciągu tygodnia o 35 gr na litrze, do 4,67 zł! Czyli tankując za 100 zł wlewamy do baku całe 2 litry mniej. Reasumując, przy każdej wizycie na stacji tracimy ok. 8 zł. Jeżeli jedziemy w dłuższą trasę dodatkowy koszt sięga już kilkudziesięciu złotych.
W kurortach jeszcze drożej!
Jak co roku będziemy się zastanawiać, czy litr benzyny w lipcu i sierpniu przekroczy 5 zł. W latach poprzednich w znanych nadmorskich czy górskich miejscowościach wypoczynkowych bezołowiowa Pb 95 kosztowała ponad 4,90. Czynnik psychologiczny lub brak odwagi spowodowały, że nie podnoszono ceny ponad 5 zł, ale brakowało dosłownie kilka groszy. Można to tłumaczyć jedynie tym, że ceny we wszystkich polskich kurortach są wyższe od średniej krajowej, zarówno na stacjach paliw, jak i w sklepie spożywczym. W tym roku zarobek będzie jeszcze wyższy, ponieważ, jak podkreślają analitycy, kryzys i wysokie kursy walut nie zachęcają do zagranicznych wojaży, dlatego też rodacy wybiorą wypoczynek w Polsce. Sprzedawcy w kurortach nie obniżą cen, bo zależy im na jak największym zysku. Zarabiają przecież głównie w sezonie wakacyjnym. Cóż, bezpośrednio wpływu na taki stan rzeczy nie mamy, zamiast zamartwiać się rosnącymi cenami, lepiej patrzyć z optymizmem w przyszłość i… modlić się o słońce, którego w ostatnich tygodniach mamy niedostatek.
Parę postów wcześniej wychwalałem niezwykle świeży pomysł Greenpeace’u na akcję społeczną.
Jak to często się zdarza w internecie – zupełnie przez przypadek trafiłem na bloga, na którym znalazłem bliźniaczo podobną(nawet tematycznie, bo urządzoną przez wegetarian), ale datowaną na parę miesięcy wcześniej akcję. Oczywiście nie ma w tym nic karygodnego bo obie akcje są non-profit i ogólne założenia mają szczytne, ale w tym świetle akcja Greenpeace’u nie robi już aż tak pozytywnego wrażenia.