Wraz z końcem sezonu 2009, firma BMW opublikowała w profilu w serwisie You Tube film podsumowujący swoja 10-letnią obecność na torach Formuły 1. Najważniejsze wydarzenia w historii teamu to zwycięstwa w pojedynczych wyścigach. Autorem jednego z nich, już w okresie kiedy zespół startował jako BMW Sauber, był nasz rodzynek w F1 – Robert Kubica. Pamiętamy wyścig w Kanadzie, który Polak wygrał, jednocześnie zostając liderem w klasyfikacji kierowców. Był to ostatni tak wielki sukces zespołu, który po 10 latach wycofuje się z udziału w cyklu Grand Prix. Poniżej dwa filmy: zwycięstwo Kubicy z Kanady oraz wspomnienia BMW Power, która obsługuje technicznie sporty motorowe firmy:
Z deszczu pod rynnę
Podobnie, jak BMW Power z wyścigów bolidów F1 wycofują się także inne stajnie. Powodem są głównie, brak dochodowości tych przedsięwzięć, cięcie kosztów związane z kryzysem lub zmiana polityki marketingowej producentów. I tak w ostatnim okresie wycofały się zespołu japońskie: Honda oraz Toyota, wspomniany niemiecki BMW, a nad planem zakończenia startów debatują szefowie stajni… Renault. A ta informacja bynajmniej nie jest pozytywna w kontekście opisywanego przeze mnie przed miesiącem transferu Roberta Kubicy. Polski kierowca szukał zespołu, który da mu najlepsze z możliwych warunki rozwoju i szanse na kolejne zwycięstwa. Przecież Renault w 2005 i 2006 roku sięgał po zwycięstwa w klasyfikacji konstruktorów, a ich kierowca Fernando Alonso po tytuł indywidualnego mistrza świata. Wyniki pokazały zatem, że francuscy konstruktorzy potrafią budować szybkie bolidy, mogące wygrywać pojedyncze zawody F1. Wczoraj jednak podano, że firma Renault chce się wycofać z cyklów Grand Prix pozostając jedynie dostawcą silników do bolidów. Po ogłoszeniu decyzji zapanował niepokój, co dalej z przyszłością Roberta. Mówi się, że jego menager rozpoczął rozmowy ze stajnią McLaren Mercedes. Czekamy zatem na kolejne wieści w sprawie przyszłorocznego sezonu.
Pierwsza generacja Renault Twingo za 300 tys zł? Brzmi wręcz absurdalnie. A jednak, francuski tuner Lazareth po kilku wersjach przerobionego Mini przedstawił właśnie inny mały „wozik”. W podstawowej wersji posiadające silnik o pojemności 1,2 L silnik Twingo miało ok. 60 KM. W wersji zaprezentowanej przez tuner, auto może pochwalić się trzykrotnie wyższym wynikiem. Umieszczony za fotelami kierowcy silnik ma bowiem 3,5 L pojemności i 180 KM i pochodzi z Range Rover’a. Nie wiedzieć czemu wykorzystano akurat tą paliwożerną jednostkę napędową, ale małe Twingo musi mieć niezłego kopa (niestety tuner nie podaje osiągów). Bugatti Veyron’em Twingo na pewno nie jest, ale na pewno obejrzałbym się za taką zabawką na ulicy. Jeżeli chodzi natomiast o cenę to… hmmm… znamy samochody, które mogą się pochwalić na pewno nie gorszymi osiągami i właściwościami jezdnymi, ot choćby wiele mówiące M lub RS. Ponadto pytanie, czy to autko w ogóle jest bezpieczne. Osobiście poza tor bym takim autem nie wyjechał, bo nie wyobrażam sobie nieszczęśliwego wypadku w tym aucie, przy 80 km/h, a co dopiero przy maksymalnej jego prędkości. Śmiem twierdzić, że podobnie jak kiedyś mówiono o „Maluszku” i w tym przypadku strefa zgniotu jest do silnika. Niemniej ciekawy to projekt, więc zapraszam do oglądania:
Nie będzie dziś słowa o prędkości, lakierze, pielęgnacji aut czy samochodach. Dziś skupimy się na szeroko podejmowanym ostatnimi czasy temacie trwającej od pokoleń walki- walki płci. W Polsce w obecnych czasach powstało wiele organizacji walczących o prawa kobiet , a jednym z ich nadrzędnych celów statutowych jest równouprawnienie. Przedstawicielki płci pięknej organizują się wokół dedykowanych serwisów internetowych, na łamach których wymieniają się pomysłami oraz doświadczeniami. Nie tak dawno również głośno było w mediach o szykowanej ustawie o parytecie miejsc na listach wyborczych do sejmu dla kobiet i mężczyzn. W rozwiniętych demokracjach równouprawnienie nie jest niczym wyjątkowym, więc i my powinniśmy wspierać Szanowne Panie. Jednak ten wpis dotyczyć ma walki płci w bardziej trywialny, błahy sposób
Kto ma pilota, ten ma władzę. Stwierdzenie to ma swoje bezpośrednie odniesienie do walki płci. Otóż, ile razy zdarzyło się Wam walczyć z ukochanym lub ukochaną o to, co będziecie oglądać w telewizji podczas najlepszego czasu antenowego. Na jednym kanale M jak Miłosć, na innym Na Wspólnej, na kolejnym Pogromcy Mitów, a na następnym transmisja Ligi Mistrzów UEFA. Co zatem robić? Najprostszym rozwiązaniem jest oczywiście zakup drugiego telewizora. Jednak nie zawsze posiadamy na drugi odbiornik miejsce, czy pieniądze. Rozwiązaniem może być także tradycyjne rozwiązywanie sporów, czyli rzut monetą. Ale są jeszcze alternatywne sposoby, które zależą tylko i wyłącznie od kreatywności i pomysłu. Dwie propozycje na zdobycie pilota przedstawiamy poniżej- pod żadną się nie podpisujemy, choć wydają się ciekawe
Przed nami dwa z trzech najpopularniejszych miesięcy w roku (sierpień i wrzesień), w którym ludzie postanawiają powiedzieć sobie sakramentalne „tak”. Późna wiosna, lato, oraz wczesna jesień jest czasem dość stabilnej pogody, więc wtedy najchętniej planuje się śluby. Konieczna jest, również litera „r” w nazwie miesiąca, która ma dać zakochanym szczęście na całe życie. Planując ślub i wesele zawsze jest kilka uniwersalnych kwestii, które trzeba ustalić i zabukować na długo przed planowaną datą tego wielkiego wydarzenia. Są to m.in. kościół, ksiądz, sala, orkiestra, bądź zespół muzyczny, zaproszenia oraz… samochód, którym państwo młodzi udadzą się do kościoła, a później na wesele. Często spotykanymi pojazdami są limuzyny. Niestety te na bazie lincolnów już się powoli znudziły, więc przedstawiamy inne ciekawe propozycje. Szkoda, że nie wszystkie takie kilku, bądź kilkunastometrowe pojazdy można wynająć w Polsce, ale pojawiły się już pierwsze limuzyny na bazie Hummera, więc zapewne z czasem wybór będzie szerszy. Nie tylko pośród popularnych terenówek, jak BMW X5 Limo, Porsche Cayenne Limo, Cadillac Escalade Limo, czy Lincoln Navigator Limo.
Wnętrze jednego z Hummer’ów H2 Limo.
A teraz równie ciekawe propozycje z innego segmentu niż SUV
Mini Cooper Limousine
Trabant Limo- tak długi, że nie mieści się w zakrętach
A na koniec mała profanacja. Ciekawe, czy nie stracił swoich właściwości aerodynamicznych i jezdnych, a w konsekwencji czy dalej tak samo szybko pokonuje zakręty Ferrari 360 Limo.
Wybór pozostawiamy Państwu, numery kontaktowe do firm wynajmujących można znaleźć w popularnych wyszukiwarkach internetowych.
Robbie Maddison – ur. 14 lipca 1981 w Kiama, australijski kaskader-motocyklista. 1 stycznia 2008 pobił rekord świata w skoku na motocyklu skacząc na odległość 98,34 m. Jest autorem tricku – maddocopter. Bierze udział w Red Bull X FIGHTERS – International Freestyle Motocross. Biogram z Wikipedii zapewne niewielu osobom rozjaśni, o kim mowa, ale ten człowiek… lata na motorze. Dosłownie, ponieważ opisany w najpopularniejszej internetowej encyklopedii rekord w najdłuższym skoku to tylko jeden z przykładów podniebnych lotów na dwóch kółkach.
W rok po tym wyczynie, czyli 1 stycznia, ale już obecnego roku Robbie wykonał coś równie widowiskowego. Tym razem postanowił wykonać skok, ale… wzwyż. W sylwestrową noc w Las Vegas skoczył na wysokość 32 metrów i zatrzymał się na… replice paryskiego Łuku Triumfalnego. Następnie wykonał rundę honorową na szczycie i zeskoczył 15 metrów na drugą z przygotowanych ramp. Ten wyjątkowo niebezpieczny wyczyn oglądało na miejscu 300 000 tys. widzów zgromadzonych podczas imprezy „New Year. No Limits.” organizowanej przez firmę Red Bull.
Kolejny wyczyn jednego z najbardziej utalentowanych gwiazd freestyle motocrossu na świecie mogliśmy zobaczyć w lipcu w Londynie. Tym razem organizatorzy wraz z zawodnikiem przygotowali pokaz skoku… nad rzeką. Dzień przed swoimi urodzinami ok. 3 w nocy przeleciał nad otwartym mostem Tower Bridge. Był to pierwszy zawodnik, który przeskoczył ten most na motorze. Dodatkowym, widowiskowym elementem skoku było wykonanie Backflipa, podczas lotu obraca się w tył robiąc salto wraz z motorem.
Wszystkie loty na motorze są wyjątkowo widowiskowe i ekstremalne. W połączeniu z niewątpliwym brakiem strachu Robbie’go Maddison’a możemy spodziewać się jeszcze ciekawszych akrobacji. Poczekamy, co pokaże podczas tegorocznej edycji sylwestrowej imprezy Red Bull’a. Do końca roku pozostało jeszcze kilka miesięcy, więc fani podniebnych lotów na motorze mają cichą nadzieję, że do tego czasu zobaczymy kolejny zapierający dech w piersiach pokaz.
W Anglii natknięto się na wypolerowane Audi R8, które jak żywe przypomina jeżdżące lustro. Nasuwa się pytanie czy jest to przemyślane i bezpieczne rozwiązanie. Choć na wyspach więcej jest dni pochmurnych i deszczowych, jednak i tam od czasu do czasu pojawia się słońce. A te odbijając się od karoserii takiego bolidu, może skutecznie oślepiać innych użytkowników ruchu. Jak widać na zdjęciach zagrożenia zostały zbagatelizowane przez urzedników z UK, bo to wyjątkowe R8 ma założone angielskie tablice rejestracyjne. Chyba, że właściciel wytłoczył je sam
Podobno jest to jeden unikalny egzemplarz, więc zapewne trzeba było za tak wyróżniający się pojazd słono zapłacić. Strzelam, że należy albo do kogoś pokroju Paris Hilton, albo lubiącego błyskotki metroseksualisty podobnego do Cristiano Ronaldo. Pewnośc, że Audi nie jest własnością CR motywowana jest faktem, że w ubiegłym tygodniu wystawił swoje auta na sprzedaż. W Madrycie, gdzie od nowego sezonu będzie występował w drużynie Realu, samochody z kierownica po prawej stronie nie będą tak praktyczne, jak na wyspach.
Strzelam zatem, że to własność kobiety. Przeciez przedstawicielki płci pięknej zawsze przeglądają się wysiadając z auta, a w tym przypadku nie ma konieczności schylania się do lusterka, bądź przeglądania w zabrudzonej szybie. Można zobaczyć całą sylwetkę na załamujących się, sportowych liniach nadwozia tego Audi. Nie zdziwiłby mnie fakt, gdyby podczas przymusowego postoju na czerwonym świetle wysiadała z niego długonoga piękność z tuszem i pudrem, chcąc poprawić makijaż
Wracając jednak do samej karoserii to ciekawe czy woskowanie jest czynnością potrzebną. To auto świeci przecież zawsze. Zatem apel: kto nie ma srebrnego Audi R8, a chce się cieszyć choć w części podobnym blaskiem musi używać wosku z dodatkiem Carnauby
Kilka krótkich zdań wystarczy, aby opisać to, co można zobaczyć w filmie z programu Top Gear, w którym wystąpił Ken Block, James May i… Subaru Impreza. Są piękne miejsca na świecie. Są ludzie z ponadprzeciętnymi umiejętnościami. Są wspaniałe maszyny. Są kreatywni ludzie, którzy potrafią zrobić show i porwać widza zdjęciami. Nie ma siły, której człowiek nie zdołałby pokonać. To po prostu trzeba zobaczyć!
Terenówki stały się bazą dla tuningowych specjalistów. Od momentu, kiedy auta z segmentu SUV stały się częstym widokiem na ulicach całego niemal globu, znani światowi tunerzy, co jakiś czas przedstawiają kolejne koncepcje ich przeróbek. Podobnie jak w seryjnych wersjach aut osobowych czy coupe, możemy dokupić cały Body Kit, ospojlerowanie, czy zamówić urządzenia podwyższające moc silnika. Poniżej kilka zdjęć i ciekawostek o popularnych autach terenowych.
W ostatnich dniach pojawiły się informacje o nowej propozycji tunera Porsche, firmy TechArt dla przyszłych i obecnych właścicieli terenówki Cayenne. Niemieccy specjaliści od przeróbek wprowadzają pakiet dla wersji z silnikami diesla. Do auta można dokupić specjalny Body Kit, który sprawia, że terenówka ze Stuttgartu, wygląda nie mniej atrakcyjnie i zadziornie od swoich mniejszych kolegów, jak np. Porsche Carrera Street R Turbo. Otóż 3-litrowy silnik wysokoprężny, który seryjnie miał 240 km po dodaniu pakietu podwyższającego moc, dysponować będzie 290 km. Pozwoli to osiągnąć pierwszą setkę w 7,7 sekundy, co w przypadku tuningowanych terenówek i tak jest wynikiem mizernym.
Mizernym dlatego, że rok temu pokazano Audi Q7 ze sportowym pakietem wizualnym. W niemieckiej terenówce zamontowano seryjny silnik diesla rodem z wyścigów Le Mans! Motor V12 6.0 TDi dysponuje mocą 500 KM i rozpędza to ponaddwutonowe auto do 100km/h w 5,5 sekundy.
Mocniejsze silniki, ale benzynowe znaleźć można w przerobionym Porsche Cayenne od wspomnianego już tunera, firmy TechArt. Silnik V8 4,8 Turbo, bazowo 550 KM, dzięki przeróbkom zyskuje dodatkowe 130 KM, ostatecznie osiągając 680 KM. Pierwsza setka na prędkościomierzu pokazuje się po 4,2 s! To niewiele dłużej niż motocykle klasy Super Bike!
Za takie maszyny trzeba odpowiednio dużo zapłacić. Kwoty, jakie trzeba wydać są zróżnicowane w zależności od tunerów i pakietów, ale prawdą jest, że jak kogoś stać na takie zabawki to zapewne nie spogląda przed zakupem na cenę. Pozostaje zatem zachwyt nad kilkoma zdjęciami przerobionych SUV’ów. Więcej na Flickr’rze
Cena benzyny: 24 czerwca 4,67/L, a ile w lipcu i sierpniu?
Pozostając w temacie wakacji chcę zwrócić uwagę na pewien trend. Kończy się rok szkolny, więc zaczynają się letnie wyjazdy. Więcej podróżujemy, więcej kilometrów przejeżdżamy, a zatem i więcej paliwa spalamy. A fakt ten wykorzystują koncerny. Co roku sytuacja się powtarza, pierwszy tydzień wakacji i ceny szybują w górę. Pierwsza fala podwyżek sięgała zawsze kilkunastu groszy. Tym razem jest jeszcze gorzej! Na stacji, gdzie przychodzi mi tankować zawsze (Shell) cena benzyny Pb 95 wzrosła w ciągu tygodnia o 35 gr na litrze, do 4,67 zł! Czyli tankując za 100 zł wlewamy do baku całe 2 litry mniej. Reasumując, przy każdej wizycie na stacji tracimy ok. 8 zł. Jeżeli jedziemy w dłuższą trasę dodatkowy koszt sięga już kilkudziesięciu złotych.
W kurortach jeszcze drożej!
Jak co roku będziemy się zastanawiać, czy litr benzyny w lipcu i sierpniu przekroczy 5 zł. W latach poprzednich w znanych nadmorskich czy górskich miejscowościach wypoczynkowych bezołowiowa Pb 95 kosztowała ponad 4,90. Czynnik psychologiczny lub brak odwagi spowodowały, że nie podnoszono ceny ponad 5 zł, ale brakowało dosłownie kilka groszy. Można to tłumaczyć jedynie tym, że ceny we wszystkich polskich kurortach są wyższe od średniej krajowej, zarówno na stacjach paliw, jak i w sklepie spożywczym. W tym roku zarobek będzie jeszcze wyższy, ponieważ, jak podkreślają analitycy, kryzys i wysokie kursy walut nie zachęcają do zagranicznych wojaży, dlatego też rodacy wybiorą wypoczynek w Polsce. Sprzedawcy w kurortach nie obniżą cen, bo zależy im na jak największym zysku. Zarabiają przecież głównie w sezonie wakacyjnym. Cóż, bezpośrednio wpływu na taki stan rzeczy nie mamy, zamiast zamartwiać się rosnącymi cenami, lepiej patrzyć z optymizmem w przyszłość i… modlić się o słońce, którego w ostatnich tygodniach mamy niedostatek.
W ubiegły weekend, 6-7 czerwca 2009 we Wrocławiu odbyła się jubileuszowa X edycja imprezy TUNINGOWISKO. Jednym ze sponsorów tegorocznego święta fanów tuningu była marka K2. Podczas dwóch dni na naszym stoisku prezentowaliśmy produkty, a nasi specjaliści odpowiadali na Wasze pytania odnośnie dbania o samochody.
Impreza jak co roku została zorganizowana na terenie wrocławskiej Giełdy Rolno-Spożywczej przy ul. Giełdowej. Tuningowisko było jedną z eliminacji w Wojnie Północ-Południe 2009, czyli porównań i prezentacji tuningowanych aut- http://www.wojnapp.pl . Podczas dwóch dni odwiedzający mogli zobaczyć wiele ciekawych samochodów prezentujących się na wrocławskiej imprezie. W tym roku organizatorzy przygotowali konkurencje sprawnościowe dla kierowców oraz stały element wszystkich zlotów czyli zawody w „paleniu gumy”. Dodatkową atrakcją były wyścigi na krótkim dystansie i pokaz motocyklowych freestyle’owców. Dzisiaj na oficjalnej stronie Tuningowiska- http://tuningowisko.pl zamieszczono obszerną fotorelację. Zobaczyć tam można wiele zdjęć i filmów z prezentacji pojazdów, konkursów palenia gum, czy popisów, wspomnianych wcześniej motocyklowych freestyle’wców .
Wprawdzie pogoda nie była najlepsza, ale pomimo tego imprezę odwiedziły setki fanów tuningu i co cieszy, całe rodziny z dziećmi. Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy, zatem do zobaczenia w przyszłym roku.