On i Ona we Frankfurcie
Tegoroczny Międzynarodowy Motor Show we Frankfurcie rozpoczęty. W pierwszym dniu pojawiło się już sporo ciekawych konstrukcji. Bardzo interesujące wydają się przede wszystkim dwa projekty ekologicznych aut sportowych od BMW i Audi.
Zacznijmy może od koncepcji Audi. Ekologiczne Audi R8 e-tron, jak to zwykle bywa w przypadku tej marki, to iście minimalistyczny projekt. Choć to bez wątpienia sportowe coupe, wyglądem przypomina raczej puderniczkę. Wyraźnie zaznaczone światła i duży przedni wlot powietrza to jedyne atrybuty agresywności. Ogromne wieloszprychowe felgi, chromowane elementy karoserii i bardzo miękka jak na auto sportowe linia, sprawiają, że E-tron wygląda raczej na samochód przeznaczony dla kobiet. Gdyby go zmniejszyć, idealnie komponowałby się w damskiej torebce, w roli np.: puderniczki. Mimo tego auto ma naprawdę dobre osiągi: 4,8 sekundy do setki i maksymalna prędkość 200 km/h. A na koniec niespodzianka: R8 e-tron ma być napędzane czterema silnikami elektrycznymi umieszczonymi w kołach. Silniki nie zwiększyły masy auta i ważą mniej więcej tyle co silnik ośmiocylindrowy, a dodatkowo emisja spalin do atmosfery wynosi oczywiście okrągłe zero.
Po drugiej stronie ringu we Frankfurcie, znalazł się koncept producenta z Bawarii: BMW Vision EfficientDynamics. BMW to zupełnie inna bajka. Agresywna, nieprzeciętna linia nie da się pomylić z żadną inną. Niespotykane kształty, dużo wcięć i wlotów powietrza, przeszklone drzwi i dach sprawiają, że auto wygląda bardzo dynamicznie. Do tego przód typu „bad look” (a nawet very, very bad) i charakterystyczny dla BMW grill, podświetlany na niebiesko, sprawiają, że Vision ED to prawdziwa sportowa bestia. Co ważne BMW też stara się oszczędzać środowisko naturalne. Ten model jest napędzany hybrydowym silnikiem o mocy 356 KM, przyspieszeniu 4,8 sekundy i maksymalnej prędkości ograniczonej do 250 km/h. W wypadku BMW emisja CO2 jest przyzwoita, ale (co zrozumiałe) większa niż w Audi i wynosi 99 g/km.
Te dwa wozy stanowią kompletne przeciwieństwa, a zarazem wzajemnie się dopełniają. Mogłyby być idealne dla nowoczesnego, proekologicznego małżeństwa, której zarobki znacznie przekraczają średnią krajową. Mogłyby, ale prawdopodobnie nigdy nie będą. W przypadku audi – silniki elektryczne umieszczone w kołach są nadal mało prawdopodobne w produkcji masowej. Natomiast projektanci BMW w swojej wizji chcieli przede wszystkim pokazać na co ich stać i udowodnić, że doświadczenie zdobyte w F1 procentuje. W przypadku obu konstrukcji, wdrożenie do seryjnej produkcji, prawdopodobnie znacznie ukróciło by fantazję designerów. Przez to, te projekty straciłyby swoja wyjątkowość. Może więc lepiej, żeby pozostały tylko koncepcjami? Zawsze można przecież pomarzyć, że siedzi się za kółkiem tak wyjątkowego wehikułu.
