Jako, że poruszam się samochodem napędzanym LPG, siłą rzeczy zwracam uwagę na wszelkie znaki i obostrzenia dotyczące pojazdów napędzanych tego typu paliwem, a z tematyką autogazu jestem obeznany dużo lepiej niż przeciętny kierowca Diesla czy “benzyniaka”. Wokół tematu narosło wiele mitów i legend, a jak wiadomo Polacy nie muszą się koniecznie na czymś znać by wygłaszać na dany temat sądy niezwykle kategoryczne.
Nie będę się dziś zajmował opłacalnością instalacji gazowej ani jej destrukcyjnym wpływem na silnik, ale rzekomym śmiertelnym niebezpieczeństwem, na które narażam siebie i wszystkich wokół jeżdżąć “bombą na kołach”.
Nie będę ukrywał – jestem podirytowany. W rozmaitych punktach miast coraz częściej pojawiają się ostatnio zakazy wjazdu dla pojazdów napędzanych gazem. Zaczęło się od tego, że wjeżdżając do jednej z wrocławskich galerii handlowych dostrzegłem kątem oka znak zakazu zawierający przekreślone, umieszczone centralnie litery LPG.
Nie krytykuję samej ideii. Cały problem polega na tym, że propan-butan tankowany do aut jest cięższy od powietrza. W przypadku garaży podziemnych ma to znaczenie, gdyż gaz, nie mając ujścia, może zbierać się w nieckach i przy podłodze, ale tylko w przypadku gdy nie zostanie zapewniona odpowiednia wentylacja.
Dlaczego mnie to denerwuje:
- nie ma w Polsce przepisu, który jednoznacznie stwierdzałby gdzie mogą, a gdzie nie mogą parkować pojazdy napędzane LPG. Decyzja zależy od właściciela lub zarządcy nieruchomości, a jak wiadomo łatwiej wywiesić zakaz niż zapewnić odpowiednią wentylację.
- niebezpieczne są tylko samochody, w których stary, tani model zamontował Pan Dzidek w swoim prywatnym garażu, a takich jest coraz mniej
- przepisy dot. samochodów napędzanych są bardzo rygorystyczne, kierowcy są zobowiązani do częstszych przeglądów.
- nowoczesne instalacje gazowe(a głównie butle) wyposażone są w kompleksowe, wielopoziomowe zabezpieczenia. Pod tym adresem znajduje się ciekawy test porównawczy auto z LPG vs benzyna. Polecam.
- niebezpieczeństwo związane z wyciekiem gazu istnieje tylko w przypadku gdy miejsce parkingowe znajduje się pod poziomem gruntu, a zakazy w centrach handlowych obowiązują najczęściej wszystkich pięter.
Link do jednej z licznych, burzliwych dyskusji na poruszany temat toczących się w sieci.
Bardziej jednak niż same niedogodności irytuje mnie lekceważące podejście do właścicieli “gazówek” będącyc
h w Polsce sporym odsetkiem(ok. 15%) wszystkich kierowców. Często, tak jak to było w moim przypadku, przy zakupie miejsca parkingowego pod blokiem mieszkalnym, nikt nie raczył poinformować mnie, że nie będę mógł w nim parkować. W dowodzie, do którego spółdzielnia miała oczywiście wgląd przy formalnościach jak byk stoi – LPG.
Jak często bywa w naszym pięknym kraju, tak naprawdę są dwa wyjścia - zastosować się lub zignorować, bo walczyć sensu nie ma. Ja wybieram opcję drugą. Nie słyszałem jeszcze o przypadkach ukarania za podobne praktyki.Nie będąc też ostatnim egoistą zakupiłem tester szczelności instalacji.
Można też wzorem 19sto wiecznych górników kupić do samochodu kanarka. Jeśli po otworzeniu drzwi będzie wyglądał tak:

to wszystko jest w porządku. Jeśli zaś tak:

można zacząć się martwić.